niedziela, 25 maja 2008

Pod dachem rozpalonych dłoni - Kochankowie słońca

Moje rozpalone dłonie, ciekawe
Twojego ciała błądzą w zimnej pościeli.
Noc okryła świat pełnym gwiazd
sklepieniem nieba.
Palące pragnienie dotyku rozrywa
mnie od środka.
Giną głosy, nikną światła,
zamykają się oczy.
Odbijając od brzegu świadomości,
pozostawiam za sobą ludzi
i świat by spotkać się z Tobą.
Tylko tam po drugiej stronie życia
nasze ciała mogą się dotknąć.
Jak kochankowie słońca skryci w cieniu,
spragnieni swej miłości,
uciekamy w świat naszych zmysłów.
Rozpalamy je żarem naszego dotyku.
Drażnimy do granic możliwości.
Nasze dłonie jak pochodnie przenoszą
ten niewyczerpany ogień.
Pragnę z wszelkich sił płonąć w Twoich
silnych ramionach i tonąć w bezdennych
jeziorach Twoich oczu.
Chcę byś gasił mnie swoimi namiętnymi
pocałunkami, drażnił moją skórę
swoim oddechem.
Aż dłonie nauczą się
naszych ciał na pamięć, usta
zapamiętają ich smak a świątynia
mojego ciała będzie gotowa by zamknąć Cię w sobie.

sobota, 17 maja 2008