
Siedzimy na polanie, pełnej pięknych kwiatów.
Oddychamy zapachem trawy.
Noc otuliła świat granatowym szalem, otuliła i nas,
przyjemnym chłodem, dając wytchnienie.
Unoszę głowę, by spojrzeć w niebo.
Ktoś na bezkresnym jego granacie rozsypał srebrny pył.
Spadających gwiazd warkocze przypominają mi czas
naszego dzieciństwa.
Pamiętam wile chwil, są one jak pocałunki radości.
Chętnie wracam do miejsc naszych zabaw.
Lubię patrzeć na pola pełne złotego zborza, na zakwitnięte jabłonie.
Kocham wracać na tą zieloną łąkę i patrzeć na spadające gwiazdy.
A kiedy tak patrzę, zastanawiam się czego sobie życzysz kiedy jedna
z tych wielu odległych kropek sunie ku ziemi.
Pragnę znaleźć tą gwiazdę i móc sie nią z Tobą podzielić.
Lubię kiedy mówisz mi o tym wszystkim co widzisz tam w górze.
Kiedy zaczynamy razem marzyć, tak jak robiłyśmy to kiedyś.
Czasem zastanawia mnie, co kryje się pod Twoim uśmiechem.
Ale nie pytam.
Twój uśmiech to pamiątka z naszego dzieciństwa, daje tyle radości.
On tez jest czułym pocałunkiem, który składasz na moim policzku.
Dorocie L
